o mnie (bio)

profilowezawodowo – (podobno) sprawny organizator, „wyszczekany” altruista, zdecydowanie „charakterny” typ. freelancer- grafik (z wykształcenia), (nie)przyzwoity marketingowiec (z wyboru) osoba wielu pasji i zainteresowań…

prywatnie – fan kina, amator „dynamicznej” muzyki, smakosz kulinarny (temat -rzeka), entuzjasta (obserwator) sportów walki, maniak „perfumowy”

szukam, sprawdzam, testuje – wszystko, zawsze i wszędzie (każda kompozycja olfaktoryczna to nowa podróż po często dziewiczym/niezbadanym gruncie) . nieszablonowość/odejście od utartych schematów/oryginalność to mój główny perfumeryjny target.

nie pytajcie mnie o ilość „przetrawionych” flakonów/flaszek, bo kto by to zliczył… ;)

moje obecne TOP5: Amouage Interlude Man, YSL M7 (vintage), Tom Ford PB Tobacco Vanille, Puredistance M, Armani Prive Bois d`Encens (lista w „ciągłym ruchu” a to jej zimowa odmiana) 

wiosnenno-letni wariant, powyższego zestawienia (w tym momencie) prezentuje się następująco: Olivier Durbano Amethyst, Eau d`Italie Bois d`Ombrie, Blood Concept Black 0, Byredo Bal d`Afrique, CdG Play: Red

mam słabość do retorycznych/patetycznych wystąpień, znajomi zarzucają mi nonkonformizm, hedonizm oraz narcyzm… /mam nadzieję, że niesłusznie ;)/ 

w największym skrócie:

w moim odczuciu cena nie jest wyznacznikiem jakości, ilość sprzedanych sztuk – często świadczy o świetnym marketingu nie wyjątkowości, czy zatem szarość/przeciętność/banalność to nasza smutna perfumowa rzeczywistość?