M.Micallef Jewel for Him – męski klejnot

Cały wczorajszy dzień mierzyłem się z tym zapachem – stwierdziłem, że to dobra pora by naskrobać parę słów na jego temat.
Opakowanie/flakon – ciekawe otwierane pudełko, którego dolna część może stanowić „piedestał” dla flakonu, sama flaszka jest nieco przestylizowana (tandetna) – na froncie kamienie imitujące kryształki Swarovskiego, kiepskiej jakości zdobienia poniżej atomizera to stanowczo za mało jak na produkcję za ładnych paręset złotych…
Otwarcie – męski Jewel przypomina w tym aspekcie dobrze znanego (raczej chwalonego) Hermesa Terre – jest pieprz w dużej ilości, są cytrusy i to nie koniec analogii do innych zapachów. Idąc dalej tym tropem doszukujemy się wetywerii znanej choćby z T.Forda Grey Vetiver (taki jest mój subiektywny odbiór) dodatkowo występuje świetny żywiczno-leśny fragment – odnajduje tu symbiozę z produkcjami Eau d`Italie.
Parametry – mamy do czynienia z mocnym i trwałym EDP (spokojnie 8-10 godzin). Zapach panoszy się po okolicy, jest dosadny, charakterystyczny, despotyczny (skutecznie wycisza inne pachnidła).
Podsumowanie: bardzo ciekawa (choć kompozycyjne klasyczna) woda perfumowana, drzewno-przyprawowa o bdb parametrach użytkowych, sezonowo jesienno-zimowa (świetnie sprawdzi się na co dzień jak i „od święta”), stricte męska (elegancki facet +30 świetnie wpisuje się w ten schemat), czerpiąca najlepsze cechy męskich pachnideł (Terre, Grey Vetiver, Declaration).
Słowami końca-”klejnot dla niego” to pozycja wobec, której nie można przejść obojętnie.

Nos: Jean-Claude Astier

Wprowadzono na rynek: 2011

Nuty zapachowe:

 

M.Micallef Jewel for Him – męski klejnot (95.00%) 2 votes

Dodaj komentarz