Nasomatto Black Afgano – haszysz
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Mój najnowszy zakup – woda z kolekcji Narcotechno (tematem przewodnim jest tu haszysz), ale od początku.
Opakowanie/flakon – pudełko pełni tu funkcję ekskluzywnego etui, z „wyżłobionymi” miejscami na flakon oraz dodatkowy korek (podróżna zatyczka na atomizer). Butelka o pojemności 30 ml (śmieszna, kanciasta, dodatkowo drewniany „węgielek” jako zatyczka).
Z ciekawostek – wyprodukowano 20 sztuk flakonów tej wody o pojemności 2000 ml (cena takiego cuda – 6tys$)
Start- otwarcie dymne, drzewne, oud`owe, żywiczne – mocno przypomina mi „starego” M7 (nieokrzesanego męskiego drania siejącego postrach wśród niewieścich serc…)
Całość niezwykle mocna/sugestywna, narzucająca się, charakterna, pozbawiona litości.
Parametry – trwałość (jak na ekstrakt czystych perfum) oceniam na średnią 7-8h osiągane jest bezproblemowo. Moc jest – nie można przejść obojętnie wobec tak agresywnej woni. Otoczenie może czuć się zagrożone przez pierwsze 3 godziny od momentu aplikacji.
Przeznaczenie – zima, chłodne jesienne wieczory, wczesna wiosna, lato – pozycja dla samobójców!
Odbiorca – czytam, że to zgrabny unisex (zgrabny jest, ale nie oszukujmy się drogie Panie to męska woń – tyle w tym temacie mam do powiedzenia).
Podsumowanie – bardzo ciekawy ekstrakt, czy wart swoich pieniędzy (nie odpowiem na to pytanie;), mój subiektywny odbiór jest na wskroś pozytywny (podoba mi nieszablonowość, charakter, bezkompromisowość tej produkcji).
Naganiam do testów!

Nos: Alessandro Gualtieri

Wprowadzono na rynek: 2009