Olivier Durbano Heliotrope – metafizyczny

Każdy z zapachów O.Durbano otacza swojego rodzaju tajemnica, swoisty mistycyzm, pozazmysłowe oddziaływanie na odbiorcę i otoczenie. Nie inaczej jest z prezentowanym dziś Heliotrope, który stanowi świetne potwierdzenie postawionej wyżej tezy. Od samego początku towarzyszy nam bowiem nasycona, głęboka, okultystyczna wręcz aura. Mam nieodparte wrażenie, że przyszło mi egzystować/obcować z „istotą” nie z tego świata ;) W szczegółach – otwarcie to przyprawowa słodycz otulona wielce napastliwą/agresywną żywicą. Bardziej dosadnie/bezceremonialnie – krwawnik (potoczna nazwa zielonego minerału) francuskiego mistrza jubilerstwa to poziomki „utopione” w dymie. Rzeczonych (wielce popularnych owoców) wg zapewnień producenta nie uświadczymy w składzie -  ich substytutem/wiernym odwzorowaniem są za to impulsywne papryczki chili, czerwone mandarynki oraz egzotyczne drzewno-balsamiczne nuty olibanum. Na tym etapie bukiet robi na mnie oszałamiające wrażenie – jest butny, stanowczy, emanuje sporym ładunkiem niekoniecznie pozytywnej energii…Występuje tu niesamowity, trochę abstrakcyjny, miejscami baśniowy pierwiastek. Czas tylko pogłębia to odczucie. Wszystko dzięki „przybyciu” jeszcze większej liczby ciepłych (unikalnych/rzadkich) składników. Po około 4-5-ciu godzinach (od momentu aplikacji) towarzystwo raczy już bowiem zdecydowanie szersza kalafoniczna paleta, pojawiają się bardzo aromatyczne chwasty (dzięgiel, cypriol), swoje oblicze prezentują kosztowne pręciki szafranu, czy mocno korzenny imbir. Aromat w dalszym ciągu bardzo sugestywnie panoszy się po okolicy, nie tonuje, nie łagodnieje. Jeżeli ktokolwiek szuka(ł) tkliwego, melancholijnego EDP to (subtelnie) sugeruję zmienić adres - wstrząs wywołany mocą tego bukietu może być nieodwracalny ;) Nie mam wątpliwości, że mamy tu do czynienia z bardzo męskim/stanowczym pachnidłem (wszak w starożytnych wierzeniach „owy” kamień odnosił się do nieskrępowanej samczej siły i przypisywany był tylko najbardziej walecznym wojownikom). O dziwo finalny produkt to nad wyraz uniwersalny aromat! Doradzam – nie polegajcie zbytnio składowi perfum „na papierze”! Owszem całości towarzyszy niedopowiedzenie, duży znak zapytania, metafizyczność, ale uwierzcie mi - Heliotrope nie jest kolejnym niszowym, niezrozumiałym, aspołecznym dziwadłem! To wielce pragmatyczny/enigmatyczny odór, który przyjemnie współgra z nosicielem praktycznie w każdych warunkach pogodowych (granicą zaporową są tu temperatury powyżej 20 stopni C). Gorąco zachęcam do testów (nim zrobi się w PL ciepłe „kalendarzowe” lato)!

Nos: Olivier Durbano

Wprowadzono na rynek: 2012

Nuty zapachowe:

 

Olivier Durbano Heliotrope – metafizyczny (87.50%) 4 votes

2 odpowiedzi na „“Olivier Durbano Heliotrope – metafizyczny””

  1. Duende pisze:

    Zapach, który w zasadzie nie daje porównać się z żadnym innym. Przynajmniej ja nie widzę takiego podobieństwa. Niebanalny, nietuzinkowy, no i ten kolor… Pięknie się rozwija, intryguje „środowisko”, taka przyjemna nisza przez małe „n”. Mnie wprawia w bardzo dobry nastrój; jest zarazem ciepły i orzeźwiający, dlatego stał się moim nr 1 tej wiosny. Wybaczam mu nawet przeciętną trwałość. Faworytom wolno więcej ;)

Dodaj komentarz