Tom Ford Jardin Noir Jonquille de Nuit
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Sam nie wiem co skłoniło mnie do testu EDP z linii „Czarny ogród”, aha już wiem – niedawno zakupiłem cały 50ml flakon…;) Od początku (wrażenia wizualne) – db znany fanom limitowanych (perfumowych) wypustów T.Ford`a charakterystyczny /szykowny/ czarny flakon. Nowością jest fioletowa etykieta z nazwą – wspólna dla całej serii Jardin Noir. Otwarcie (pierwsze wrażenie) – powszechnie dostępny odświeżacz powietrza o mdłym/porażającym kwiatowym aromacie. W stylowej flaszce mieszczą się chyba wszystkie „pachnące” rabaty świata. Woń przedstawiana jako alternatywa/młodszy brat F.Malle Carnal Flower – eksploduje wręcz bogactwem. Takiego nagromadzenia (niekoniecznie ciemnej flory) nie spodziewałem się nawet w najskrytszych snach. Odnośnie parametrów- zapach utrzymuje się na skórze (całe) 6 godzin z czego 4 (z uwagi na niesamowita moc) wymazałbym chętnie z pamięci…Rzadko o tym piszę, ale w tym konkretnym produkcie najbardziej odpowiada mi irysowo-balsamiczne zejście (drydown). Porozmawiajmy o odbiorcy. Bez wątpienia – kobieta (klasyczny biało-kwiatowy bukiet), choć i mocno (naprawdę mocno) metroseksualny facet doszuka się tu czegoś dla siebie 😉 Chamsko i jednostajnie dobrane nuty przywodzą na myśl Nasomatto Nuda`ę. Podsumowanie – sygnaturka „Nocny żonkil” ze wszech miar adekwatna to anatomii/mojego odbioru tego odoru. Tak mrocznego ogrodu to „ze świecą trzeba szukać…” 😉 Aha – porównania do przedreformulacyjnego Dior`a Homme Intense traktuje jako słaby żart…

Nos: Rodrigo Flores-Roux

Wprowadzono na rynek: 2012