Tom Ford Jardin Noir Jonquille de Nuit

Sam nie wiem co skłoniło mnie do testu EDP z linii „Czarny ogród”, aha już wiem – niedawno zakupiłem cały 50ml flakon…;) Od początku (wrażenia wizualne) – db znany fanom limitowanych (perfumowych) wypustów T.Ford`a charakterystyczny /szykowny/ czarny flakon. Nowością jest fioletowa etykieta z nazwą – wspólna dla całej serii Jardin Noir. Otwarcie (pierwsze wrażenie) – powszechnie dostępny odświeżacz powietrza o mdłym/porażającym kwiatowym aromacie. W stylowej flaszce mieszczą się chyba wszystkie „pachnące” rabaty świata. Woń przedstawiana jako alternatywa/młodszy brat F.Malle Carnal Flower - eksploduje wręcz bogactwem. Takiego nagromadzenia (niekoniecznie ciemnej flory) nie spodziewałem się nawet w najskrytszych snach. Odnośnie parametrów- zapach utrzymuje się na skórze (całe) 6 godzin z czego 4 (z uwagi na niesamowita moc) wymazałbym chętnie z pamięci…Rzadko o tym piszę, ale w tym konkretnym produkcie najbardziej odpowiada mi irysowo-balsamiczne zejście (drydown). Porozmawiajmy o odbiorcy. Bez wątpienia – kobieta (klasyczny biało-kwiatowy bukiet), choć i mocno (naprawdę mocno) metroseksualny facet doszuka się tu czegoś dla siebie ;) Chamsko i jednostajnie dobrane nuty przywodzą na myśl Nasomatto Nuda`ę. Podsumowanie - sygnaturka „Nocny żonkil” ze wszech miar adekwatna to anatomii/mojego odbioru tego odoru. Tak mrocznego ogrodu to „ze świecą trzeba szukać…” ;) Aha – porównania do przedreformulacyjnego Dior`a Homme Intense traktuje jako słaby żart…

Nos: Rodrigo Flores-Roux

Wprowadzono na rynek: 2012

Nuty zapachowe:

 

Oceń ten zapach!

Jedna odpowiedź na „“Tom Ford Jardin Noir Jonquille de Nuit””

  1. yasia pisze:

    na wstępie zaznaczę, że nie jestem fanką mieszanek forda. zgryźliwe połączenia nut zapachowych z reguły powodują u mnie ból receptorów węchu… byłam jednak ciekawa jak ubrał mojego ulubionego irysa. na początek mocne uderzenie w nos nut zielonych pomieszanych ze słodkawymi kwiatkami. lubię łamanie nut kwiatowych, tylko bardziej subtelne. a tutaj mam wrażenie, jakby połowę kwitnącego ogrodu zmasakrowała spalinowa kosiarka… zakończenie rzeczywiście przyjemne, trochę za grzeczne dla otwarcia. nic się już nie gryzie, nuty ładnie współpracują ze sobą. może trochę nudno… ale ten irys pięknie pachnie :)

Dodaj komentarz