Yves Saint Laurent M7 vintage – jedyny

Mężczyzna w swoim (często jakże barwnym) życiu musi zrobić trzy rzeczy: spłodzić syna, zbudować dom, posadzić drzewo i rozpylić na sobie „starego” YSL M7;) /a sorry to cztery rzeczy/.Szybkie tłumaczenie – nie popadam w tym momencie w megalomanię czy uwielbienie dla tego produktu, ale (Moi drodzy) takie są fakty. 2002 rok A. Morillas i J.Cavallier przy wydatnej pomocy T. Ford`a (reklama) stworzyli rzecz jedyną w swoim rodzaju – prawdziwe arcydzieło. Szczegóły poniżej. Flakon (wersja vintage) – jednobarwny (brązowy), ascetyczny, prosty i siermiężny, jednym słowem nic wartego wspomnienia…Zawartość szkła – (w otwarciu) rozmaryn i cytrusy (tak dobrane słodko-przyprawowe nuty przywodzą mi na myśl letnie wakacje w płd. Italii). Z czasem do gry wchodzi wetywer oraz oud. To właśnie żywica agarowa wyniosła to EDT na piedestał męskich dokonań perfumeryjnych. Czyniąc 7-dmy z kolei męski zapach YSL nieśmiertelnym i ponadczasowym. Tylko ta woda potrafi zjednać (jednocześnie) trzy pokolenia facetów – wiem to z autopsji ;) Kompozycję wieńczy dziki, żywiczno-animalistyczny klimat - bursztyn + piżmo. „Technicznie” – majstersztyk. Średnia trwałość 10-12 godzin to dla tego EDT pestka, moc – porównywalna z orientalnymi kolosami EDP Amouage. Zapytacie dla kogo takie cudo? Odpowiem – dla każdego (bez względu na wiek i płeć) kto ma na tyle duże „cojones” aby udźwignąć piętno wybrańca… Sezonowo – jesień (smutna, szara), zima (biała, mroźna), wiosna (nieprzewidywalna, chimeryczna), lato (wieczór – randka we dwoje). Koniec i kropka, kto nie sprawdzi (ł) M7 ten trąba… ;)   

Nos: Alberto Morillas & Jacques Morillas

Wprowadzono na rynek: 2002

Nuty zapachowe:

 

Yves Saint Laurent M7 vintage – jedyny (98.57%) 7 votes

4 odpowiedzi na „“Yves Saint Laurent M7 vintage – jedyny””

  1. Gambit pisze:

    Teraz jest chyba na rynku nowa wersja, wiesz może czym się różnią?

    • Jan pisze:

      obecnie w sprzedaży znajduje się nowy (zmieniony w stosunku do protoplasty składem) YSL M7 Oud Absolu. Prostszy, o wyraźnie słabszych parametrach, ucywilizowany mimo to ciągle wpisujący się w moje gusta. Więcej wkrótce w opisie.

  2. AnArkist pisze:

    M7(vintage),łezka się w oku kręci jak przypomnę sobie, jakie
    wrażenie zrobił na mnie ten zapach jak pojawił się w S.
    Obecna wersja(oud absolu) jest już trzecią odsłoną klasyka.
    Już druga wersja była karykaturą,maksymalnie przesłodzona,bez
    „aptecznego”fenomenu.
    Oud absolu wypada jeszcze gorzej,ani to oud,ani absolu.Raczej wata cukrowa,w mikrofali:)
    Nie kumam tego,to już dawno nie jest M7,dobrze,że przynajmniej coś w nazwę zmienili:)
    Z drugiej strony,mamy już dzisiaj setki innych oudowych
    kompozycji,także nic tylko wąchać.:)

    • Sam już nie wiem jaką ilość przedreformulacyjnych (jednobarwnych flakonów) przerobiłem w swoim życiu, a uwierz mi było tego sporo… naprawdę
      odnośnie oud`u – ostatnio dużo wychodzi w tym temacie, chyba zapanowała jakaś nowa moda na „syntetyczną” żywicę agarową ;)

Dodaj komentarz