A. McQueen Kingdom – pure love
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Czy obecnie możliwa jest szczera, prawdziwa (niczym nie skalana) miłość? Innymi słowy każdy współcześnie budowany związek pomiędzy kobietą a mężczyzną opiera się wyłącznie na udanym seksie i dzikim pożądaniu? Gdzie podział się romantyzm tej sytuacji, cała ta naiwna otoczka…Wygląda na to, że nastały szybkie, wulgarne, nastawione na konsumpcję czasy. Aby nie pozostać w tyle i zapewnić sobie „prawo” do zaludniania planety warto zaopatrzyć się w odpowiednie środki 🙂 Czego zatem potrzebujemy? Z doświadczenia wiem, że nic tak nie rozpala zmysłów jak odpowiednio dobrany aromat. Ważne, aby w równym stopniu oddziaływał na obu kochanków. Złoty środek to zachowanie balansu między animalistycznym męskim ogniem a subtelną/delikatną kobiecością. Propozycji zapachowych wpisujących się w ten schemat jest naprawdę sporo. Do testu wybrałem ten, który poza wyraźnymi walorami olfaktorycznymi, wyróżnia jeszcze adekwatne do sytuacji opakowanie. Wyjątkowy flakon w kształcie serca – Alexander McQueen Kingdom. W otwarciu kompozycji czuć kwiaty (róża i konwalia) to zdecydowanie kobiecy pierwiastek, są bezpłciowe owoce (rabarbar + cytrusy), nie mogło zabraknąć dziko-męskiego wyróżnika (piżmo oraz żywica). Zgrabny, ciepły, unisexowy bukiet przyprawi niejedną baraszkującą „parkę” o szybsze bicie serc. Mamy tu czysty (cielesny, niepochamowany) sex. Synchroniczne połączenie jak Yin & Yang, Bonnie i Clyde, czy Charles Manson i jego grupa… 😉 W kwestiach technicznych – EDP McQueen`a z szeregu innych pachnideł wyróżnia moc oraz „żywotność” (Kingdom pozostaje na skórze przez 9-10 godzin bez potrzeby ponownej aplikacji). Słowami końca – trudno o lepszy aromatyczny prezent dla szczerze/namiętnie kochających się ludzi…

Nos: Jacques Cavallier

Wprowadzono na rynek: 2003