Amouage Dia Man – mydlanie
1 vote, 4.00 avg. rating (83% score)

Już sama myśl o wyborze adekwatnego do danej sytuacji zapachu, przyprawia wielu mężczyzn o solidny ból głowy… Co mam wybrać na spotkanie biznesowe, czym zaskoczyć partnerkę podczas kolacji, co zaaplikować sobie w piątkowy wieczór? Docelowo – chcemy zaimponować kobiecie, wyróżnić się na tle innych samców, liczymy na aromatyczną unikalność/wyjątkowość wszędzie, gdzie się pokażemy. Przyjmijmy że: nie ogranicza nas budżet, jesteśmy otwarci na rzadkie/limitowane kompozycje, krytyka/dezaprobata otoczenia pod adresem wybranego pachnidła nie robi na nas większego wrażenia. Jeżeli spełniamy w/w warunki warto poszukać czegoś w mało popularnej „niszy”. Bez pardonu i z wrodzoną sobie elegancją, zasugeruje Wam dziś test/recenzję bardzo „kontrowersyjnego” EDP – Amouage Dia Man. Z góry zaznaczam (mydlano-pudrowy charakter zapachu mnie nie porwał), co nie oznacza, że jest zły i tandetny (ile gustów, tyle zdań). Anatomia/szkielet – w rozpoczęciu czuję: mocny owocowy destylat (rakija – bałkańska śliwowica), dalej ogromne połacie trawy (wetywerii), niuans kwiatowy (irys), oraz przyprawową słodycz (tak, to zdecydowanie kardamon). Uspokajam Was, kadzidło/dym (znak rozpoznawczy marki) również znajduje się w składzie. Jest cicho i spokojnie – Dia Man to zdecydowanie waga lekka. Czas nie jest sprzymierzeńcem tego aromatu – początek mnie zachwycił, późniejsze stadia rozwoju już niekoniecznie… Woda ewoluuje (przepoczwarza się) – teraz wyraźnie „odkrywam” cytrusy, skórę, egzotyczne drewno (podobieństwo w tej fazie do Armani Code Pour Homme). Niby ładnie, pod krawat tylko jakby czegoś brakowało… Główną bolączką Dia jest niemoc, apatia, marazm – nijako, bezpłciowo, mdle/słodko do tego krótkotrwale (6 godzin na ciele). Mam wrażenie, że produkt został „wydany” odbiorcy przedwcześnie, nader optymistycznie – oczekiwano sukcesu, milionów $ w kasie, tymczasem rzeczywistość (klientela) skutecznie to zweryfikowała. Meritum – fani subtelnych/mocno zakamuflowanych woni poczują się tu bardzo pewnie, inni (w tym także moja osoba) ochłoną i z pewnością kiedyś do niego wrócą… (lub nie)

Nos: Jean-Claude Ellena

Wprowadzono na rynek: 2002