Dior Homme Intense vintage – pomadka
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Piekielnie ciężko jest mi się zabrać za recenzję tej kompozycji. Powód – moje pierwsze spotkanie z tym EDP zakończyło się potwornym bólem głowy i długotrwałym urazem do wszystkiego sygnowanego marką Dior… Swoiste Randez Vous (po ~rocznym okresie kwarantanny;)) z wersją vintage miało miejsce (przelotnie) w perfumerii. Tym razem wyraźny zalotny sygnał (wysyłany z charakterystycznego kanciastego flakonu) został zauważony a nawet zaaprobowany. „Miłość od drugiego wejrzenia”. Super elegancka, dystyngowana, wręcz reprezentacyjna produkcja nawet dziś (po 7 latach od premiery) potrafi zaskoczyć. W kategorii /wyjściowe męskie pachnidło/ dystansuje wszystko z czym się do tej pory spotkałem (również obecne produkowane „perfumy”) – czy potrzeba lepszej rekomendacji? Od początku (przedreformulacyjna wersja) unikalna ciemno-żółta barwa płynu otwarcie ma niemal magiczne. Ostro, mocno, intensywnie, agresywnie – tyle przysłówków przychodzi mi do głowy. Teraz (po latach) wiem co stanowiło dla mnie skuteczna „blokadę” przez tym produktem- winowajcą okazał się irys. Kwiat o specyficznej woni (zbliżonej do kobiecej pomadki/pudernicy) w połączeniu z nutą wanilii kompletnie mnie opanował. „Bo do tego zapachu trzeba dorosnąć…”. Parametry: 12-sto godzinna trwałość, aromat niezwykle ekspresyjny i wyniosły (w mgnieniu oka chwyta za gardło i skutecznie zapada w podświadomości). Podsumowanie – jestem świetnym przykładem na to, że każdemu warto dać drugą szansę – widać ta pradawna maksyma ma odniesienie także w zapachowym świecie.

Nos: Francois Demachy

Wprowadzono na rynek: 2007